Jesteśmy zgodnym małżeństwem z 13 letnim stażem. Przed 6 miesiącami straciliśmy syna. Myślimy bardzo poważnie o adopcji, jest to decyzja przemyślana. Mamy w sobie bardzo dużo miłości, którą chcemy przelać na przyjęte do naszego domu dziecko. Wiem, co Pani może mi odpowiedzieć - może to jeszcze nie pora, może porada psychologa... Jesteśmy przekonani z mężem, że to właśnie ten moment i ten czas. Czy mamy jakieś szanse w ośrodku? Czy takich ludzi jak my po prostu odsyła się z przysłowiowym "kwitkiem"?
Temat, który Pani poruszyła jest bardzo delikatny i osobisty i zawsze jest przeżywany w sposób indywidualny. Na pewno sytuacja, którą Pani opisuje nie jest powodem do dyskwalifikacji Państwa jako rodziców adopcyjnych. Gdy do ośrodka adopcyjnego zgłaszają się kandydaci na rodziców adopcyjnych rzadko kiedy na wstępie odsyłani są z "kwitkiem". Zwykle rozpoczynają cykl przygotowań - jest to dobry czas zarówno dla kandydatów, by zobaczyć na ile są gotowi przyjąć dziecko drogą adopcji, utwierdzić się w decyzji lub z niej zrezygnować, jak i dla pracowników ośrodka - by przez częste kontakty z małżonkami móc ich poznać i ostatecznie zadecydować o kwalifikacji. To prawda, że sześć miesięcy to niedługi okres jeśli chodzi o przeżycie straty dziecka, co sprawia, że w sposób naturalny wydarzenie to może być nadal dla Państwa świeże i zachęcałabym do odłożenia w najbliższym czasie decyzji o adopcji - tak, by dać sobie czas na pożegnanie z dzieckiem, które odeszło, a jednocześnie zrobić miejsce dla nowego członka rodziny. Jednak to Państwo wybieracie moment, w którym zgłaszacie się do ośrodka z chęcią przysposobienia dziecka. Jeśli podjęliście Państwo decyzję o adopcji i czujecie się gotowi na przyjęcie kolejnego dziecka proponuję skontaktować się z ośrodkiem adopcyjnym i tam, już indywidualnie, porozmawiać o swojej sytuacji. Nie powinniście Państwo jednak mieć przeszkód w rozpoczęciu cyklu szkoleń. Agnieszka Turkiewicz, psycholog
