Niedawno w moim życiu wynikła sprawa, która bardzo mną wstrząsnęła. Moi rodzice po 30 latach małżeństwa rozwodzą się. Nie chcę się zagłębiać w szczegóły tej akurat sprawy. Chodzi o to, że mój ojciec od około dwóch lat spotykał się, a od pół roku mieszka z kobietą, która jest matką adoptowanego dziecka. Kobieta ta nadal ma męża i nie zamierza się rozwodzić, ale mieszka już wraz z córką u mojego ojca. Mam syna w wieku tej dziewczynki i potrafię sobie wyobrazić jak ciężka musi to być dla niej sytuacja. Chciałabym się dowiedzieć, czy ze strony prawnej coś jej grozi? Wiem, że zanim para adoptuje dziecko musi spełnić wiele warunków, a jak wygląda sprawa, gdy Ci rodzice nie wywiążą się z powierzonej im roli i przyczyniają się do cierpienia emocjonalnego adoptowanego, już raz skrzywdzonego dziecka? Będę wdzięczna za odpowiedzi na dręczące mnie pytania.
Rozumiem, że powoduje Panią troska o dziecko, w tym wypadku adoptowane. Sama separacja lub rozwód rodziców zarówno tych, którzy mają dzieci biologiczne jak i adoptowane nie uprawnia nikogo do zabierania im dzieci lub ścigania ich z tytułu rozpadu małżeństwa. Nikt nie jest w stanie nigdy przewidzieć, że małżeństwo będzie trwałe i nie będzie w nim kryzysów. Podobnie nie ma takiej możliwości przewidywania w sytuacji diagnozy kandydatów na rodziców adopcyjnych. Jeżeli istnieje więź pomiędzy matką a adoptowanym dzieckiem, nie ma sygnałów o przemocy lub zaniedbaniu tegoż dziecka z jej strony - nie ma podstaw do interwencji kogoś z zewnątrz rodziny. Dokładnie na temat warunków rozwiązania adopcji czy interwencji w rodzinie adopcyjnej proszę czytać w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym, Art.125.
Agnieszka Turkiewicz, psycholog


